Państwo – Biblia – Kościół

Print Friendly, PDF & Email

k

Interesuje mnie związek religii z polityką, Kościoła z państwem – czyli jego początki, rozwój i skutki – oraz czy Biblia, a głównie Nowy Testament, uzasadnia istnienie państwa wyznaniowego, czy raczej mówi o rozdziale Kościoła od państwa?

 

Zacznijmy od stwierdzenia, że związek religii z państwem istniał od zarania dziejów, kiedy to wspólnota polityczna utożsamiana była ze wspólnotą religijną. W takim systemie powiązania państwa z religią król i kapłan bronili wspólnego interesu, a niejednokrotnie funkcję przywódcy religijnego sprawował sam król.

Niezależnie jednak od tego, czy funkcje króla i kapłana pełniła jedna osoba, czy dwie – funkcje państwowe ściśle powiązane były z religijnymi, a królowie sprawowali władzę również nad sferą religijną. Taki model wykluczał więc ideę państwa bezwyznaniowego.

Przykładem tego mogą być takie starożytne monarchie jak Egipt, Babilon, Asyria, Persja, Rzym oraz Izrael.

W przypadku starożytnego Izraela ten system religijno-politycznego powiązania szczególnie mocno zaznaczył się w okresie rządów Mojżesza i Aarona, a później w okresie panowania sędziów i królów.

Jednak już w starożytnym Izraelu można było dostrzec pewien postęp ku społecznemu dualizmowi. Widoczne to było w relacji pomiędzy królem a kapłanem. Król nie mógł ingerować w zakres służby kapłańskiej, a rola kapłanów ograniczona była do obszaru kultu religijnego.

Przykładem tego wyraźnego rozdziału pomiędzy władzą państwową a religijną może być chociażby opis konfliktu, do którego doszło pomiędzy pierwszym królem Izraela – Saulem – a kapłanem Samuelem. Jak czytamy w Biblii, król otrzymał surową naganę, ponieważ wkroczył w kompetencje posługi kapłańskiej (1 Sm 13.8-14).

Z podobnym przypadkiem spotykamy się za rządów króla Uzzjasza, który ,,wszedł do przybytku Pańskiego, aby złożyć ofiarę z kadzidła na ołtarzu kadzenia” (2 Krn 26.16). Oto jak na ten krok zareagowali kapłani: ,,Nie twoja to rzecz, Uzzjaszu, składać ofiary z kadzidła Panu, rzecz to kapłanów, synów Aarona, którzy są poświęceni na to, by kadzić. Wyjdź z przybytku, gdyż dopuściłeś się zniewagi, a nie przyniesie ci to chwały przed Panem, Bogiem” (2 Krn 26.18).

O wyraźnym odejściu od starożytnej epoki, czyli powiązania państwa z religią możemy jednak czytać dopiero w Nowym Testamencie. Słowa: ,,Królestwo moje nie jest z tego świata” (J 18.36) oraz ,,Oddawajcie co jest cesarskiego, cesarzowi, a co Bożego, Bogu” (Mt 22.21), mówiące o odmiennych celach i funkcjach pomiędzy wspólnotą religijną a świecką, spowodowały, że pierwsi chrześcijanie stronili od jakiegokolwiek uza­leżnienia kultu religijnego od władzy politycznej.

Niestety, ten stan rzeczy trwał jedynie do czasów cesarza Konstantyna, kiedy to w roku 313 cesarz, kierując się wyłącznie pobudkami politycznymi, wydał tzw. edykt mediolański, który gwarantował chrześcijanom zrównanie ich religii z innymi. Jakie były tego następstwa?

Otóż wkrótce po tym wydarzeniu Konstantyn stał się faktycznym przywódcą Kościoła. Cesarz (i jego następcy), który przedtem jako król i kapłan był najwyższym autorytetem w sprawach religii, zaczął teraz zwoływać sobory i decydować o doktrynie Kościoła, charakterze kultu i rozdawnictwie urzędów biskupich. Ustawowo usankcjonował niedzielę w miejsce biblijnego szabatu (soboty), przyczynił się do przyjęcia dogmatu Trójcy Świętej oraz utworzenia z wolnych wspólnot chrześcijańskich zinstytucjonalizowanego Kościoła hierarchicznego. Przewrót konstantyński zapoczątkował więc nowy układ pomiędzy państwem a Kościołem, zwany cezaropapizmem, w którym to układzie interesy państwa zostały nieroze­rwalnie powiązane z interesami Kościoła.

Obok Konstantyna szczególną rolę w tym sojuszu odegrał cesarz Teodozjusz (379-395) oraz jego następcy, którzy przyznawali Kościołowi wciąż nowe uprawnienia i przywileje. Już za Konstantyna kler został zwolniony z podatków, a biskupów zrównano z urzędnikami cesarskimi. Ponadto Konstantyn przeznaczył na Kościół ogromne kwoty pieniężne, m. in. zabezpieczając utrzymanie duchowieństwa. Z funduszy państwowych zaczęły też powstawać obiekty sakralne, a wiele wcześniejszych świątyń pogańskich przystosowano do potrzeb Kościoła. Cesarze robili więc wszystko dla dobra nowej społeczności religijnej, widząc w niej skuteczny środek rządzenia i umocnienie cesarstwa.

Niestety, ten stan rzeczy doprowadził do tragicznych następstw. Rosnące przywileje dla duchowieństwa doprowadziły do walki o stanowiska w Kościele i korupcji kleru. Uznając zaś religię chrześcijańską za oficjalną ideologię państwową, cesarstwo rzymskie stało się faktycznie państwem wyznaniowym.

Skutkiem tego była delegalizacja wszystkich dotychczasowych religii.  Cesarze i biskupi zaczęli jednak zwalczać nie tylko zwolenników dotychczasowych kultów religijnych, ale również wszystkich posądzonych o ,,herezję” i odszczepieństwo (,,schizmatyków”), wszystkich, którzy – w rozumieniu władzy religijno-politycznej – zagrażali sakralnemu porządkowi państwa. Stąd działalność jakichkolwiek nurtów chrześci­jańskich, poza Kościołem katolickim, uznawana była nie tylko za zagrożenie bezpieczeństwa cesarstwa, ale nawet za zbrodnię przeciwko państwu. Dekret cesarza Teodozjusza (380) stanowił:

,,Pragniemy, aby wszyscy, których obejmie wpływ naszych łagodnych rządów skłonili się do tej religii, którą według tradycji Rzymianie przejęli od błogosławionego Piotra (…). Nakazujemy, aby ci, którzy postępują według tej doktryny przyjęli tytuł katolickich chrześcijan. Resztę ludzi uważamy za szaleńców i obłąkanych, wartych hańby, jaką niesie za sobą heretyckie nauczanie. Ich zgromadzenia nie zasługują na miano Kościołów. Mają oni podlegać nie tylko boskiej karze, ale również środkom, jakie przeciw nim podejmiemy z boskiej inspiracji(,,Codex Theodosianus”, XVI, 1,2).

Również w późniejszym Kodeksie Justyniana (529) czytamy, że ,,(…) herezja ma być postrzegana jako wykroczenie przeciwko państwu. (…) wszelkie zło przejawiające się w praktykach religijnych ma być traktowane jako czyn kryminalny”. Z kolei papież Pelagiusz I (556-561) stwierdził: ,,Do przymuszania heretyków i odszczepieńców Kościół ma również ramię świeckie”.Takie rozumowanie, oparte na doktrynie ,,dwóch mieczy”, według której zbrojne ,,ramię” władzy świeckiej miało służyć Kościołowi,  przetrwało przynajmniej aż do czasów reformacji, a w niektórych krajach jeszcze dłużej.

Jak widzimy, przewrót konstantyński sprzyjał zbrodniczej polityce cesar­stwa. Za sprawą Konstantyna i jego następców Chrystusowe królestwo, o którym Jezus powiedział, że ,,nie jest z tego świata”, stało się takim królestwem, jak każde inne. Stało się królestwem wojującym – z krzyżem w jednej dłoni, a z mieczem w drugiej. Kościół rzymski bowiem nie tylko błogosławił wojny, ale też je prowadził. Po upadku zaś cesarstwa zachodniego (476) stał się dominującą siłą dawnego królestwa. Nawiązał stosunki z władcami nowych państw, co doprowadziło do powstania państwa kościelnego (754). W rezultacie papiestwo stało się potęgą polityczną prowadzącą wciąż nowe krucjaty w imię Boga i Chrystusa, z którym nie miało już nic wspólnego. Jak ujął to współczesny pisarz Henry Hart Milman, za sprawą Kościoła rzymskiego ,,łagodny i pokojowo nastawiony Jezus stał się bogiem wojny, a krzyż, święty symbol chry­stiańskiego odkupienia,stał się sztandarem dla krwawych konfliktów. Bóg chrystian zmienił się w boga wojny i podboju. Znak krzyża, na który został skazany Jezus, ponieważ odmówił sankcjonowania lub prowadzenia wojny narodowo-wyzwoleńczej, a na którym zmarł dla zbawienia ludzi, teraz stał się cesarskim emblematem wojennym, mającym przynosić powodzenie i zwycięstwo” (w: Leonard Verduin, ,,Anatomia hybrydy”).

Przypomnijmy, że teologiczne podstawy dla tego nowego porządku –  Kościoła państwowego i wojującego – wypracował Augustyn z Hippony, który przewrót konstantyński zaczął interpretować jako tryumf Tysiąclet­niego Królestwa opisanego w Apokalipsie. Stąd też augustyńskie uspra­wiedliwienie użycia siły w sprawach wiary, co znalazło wyraz m. in. w walce przeciwko Żydom, donatystom i wielu innym, którzy sprzeciwiali się unii Kościoła z państwem, a tym samym ingerencji Konstantyna i jego następców w sferę chrześcijańskiej doktryny. Donatyści uważali, że wraz z przewrotem konstantyńskim ,,kąkol” zajął miejsce ,,pszenicy” (Mt 13.24-30), a prawdziwi chrześcijanie stanowią jedynie ,,małą trzódkę” (Łk 12.32).

Przewrót konstantyński położył też kres ewangelicznej misji. Ponieważ z chwilą sojuszu Kościoła z państwem poganie – chcąc nie chcąc – musieli  przyłączyć się do Kościoła. W ten sposób położono kres wolności sumienia i wyznania oraz zniekształcono sam sens wiary – usunięto z drogi  potrzebę ewangelizacji z prawem wyboru. Misję, w ewangelicznym tego słowa znaczeniu, zastąpiła formalna przynależność do Kościoła.

Położyło to kres swobodnemu głoszeniu ewangelii, a nawet dyskusjom na tematy religijne. Prawo to odtąd przysługiwało wyłącznie ducho­wieństwu, które ściśle współdziałało z administracją państwową.

Wraz z przełomem konstantyńskim Kościół przekształcił również chrzest i Wieczerzę Pańską. Symbole te przekształcił w święte obrzędy – sakramenty. Wkrótce też Kościół wprowadził przymusowy chrzest niemowląt, który również egzekwowany był z pomocą władzy świeckiej. Ci, którzy przyjmowali chrzest świadomy – w mniemaniu Kościoła powtórny – skazywani byli na banicję, a często też na karę śmierci. Przypomnijmy, że takie stanowisko zajmował nawet tak wybitny teolog i filozof jak Tomasz z Akwinu, który nauczał: ,,Jeśli chodzi o heretyków, to za swój grzech mają być nie tylko wyłączeni z Kościoła przez ekskomunikę, ale również przez śmierć ze świata żyjących”.

 W państwie wyznaniowym, czyli właściwie w każdym państwie europejskim, nie było więc miejsca dla nieochrzczonych. Chrzest był  czymś oczywistym, podobnie jak służba wojskowa, podatki i całkowite poddaństwo władzy religijno-politycznej.

A zatem przewrót konstantyński zapoczątkował całkowite odejście od nauki Pisma Świętego. Kazalnicę zastąpiono ołtarzem. Dotychczasowe czytanie i zwiastowanie przesłania biblijnego, które zajmowały centralne miejsce chrześcijańskich nabożeństw, Kościół rzymski zastąpił obrzędowo­ścią sakramentów. Ograniczony został dostęp do Biblii. Kościół robił wszystko, aby uniemożliwić tłumaczenia Pisma na języki narodowe. Przypomnijmy, że synod w Tuluzie (1229) nie tylko zabronił takich tłumaczeń, ale zapowiedział również surowe sankcje dla posiadaczy Biblii wydanej w języku innym niż łacina.

Cokolwiek by więc powiedzieć o nadużyciach Kościoła oraz tyranii państw wyznaniowych z papiestwem na czele, jedno jest pewne: sojusz Kościoła z państwem zawsze był przyczyną nietolerancji, braku wolności sumienia i wyznania oraz dyskryminacji i prześladowań tych, którzy sprzeciwiali się państwu wyznaniowemu.

Dziś – gdy Kościół rzymski zajmuje uprzywilejowaną pozycję w naszym kraju i wpływa na poszczególne ekipy rządowe, na ustawodawstwo i każdą sferę życia społecznego – należy na nowo podnieś głos w obronie rozdziału Kościoła od państwa, w obronie prawa do wolności sumienia i wyznania i równego traktowania wszystkich obywateli, bez względu na wyznawany światopogląd, oraz należy wyrazić protest przeciwko wszechogarniającej klerykalizacji państwa polskiego. Niech złe owoce tej klerykalizacji doprowadzą do opamiętania rządzących i będą ostrzeżeniem na przyszłość.