Spowiedź

Print Friendly, PDF & Email

 

Interesuje mnie sakrament pokuty. Chciałbym wiedzieć czy spowiedź uszna ma biblijne podstawy, a jeśli nie, to kiedy została wprowadzona i jak należy interpretować słynny fragment: ,,Którymkolwiek grzechy odpuścicie,są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są zatrzymane” (J 20,23)?

 

Zacznijmy od tekstu z Ewangelii Jana (20,23), który w Kościele rzymskokatolickim uważany jest za biblijną podstawę sakramentu spowiedzi. Czy słusznie? Czy werset ten rzeczywiście dowodzi, że Jezus ustanowił sakrament spowiedzi usznej?

Otóż taki wniosek byłby właściwy jedynie wtedy, gdyby Jezus w tym lub w jakimkolwiek innym miejscu Ewangelii wyraźnie nauczał o spowiedzi usznej; gdyby wprost zaznaczył, że należy spowiadać się przed apostołami lub starszymi (biskupami) zborów chrześcijańskich. Tylko wtedy spowiedź tego rodzaju miałaby biblijne uzasadnienie. O czymś takim jednak nie czytamy w żadnej części Nowego Testamentu – ani w Ewangeliach, ani w apostolskich listach. Czy autorzy tych pism nie wspo­mnieli by o tym (o spowiedzi usznej i kapłanach-pośrednikach), skoro bez tej spowiedzi – jak uczy Kościół – nie można zostać zbawionym? Jakie jest więc znaczenie przytoczonych słów z Ewangelii Jana?

Biorąc pod uwagę wszystkie inne wypowiedzi Jezusa na temat odpuszczania grzechów, słowa te głównie dotyczą przyjęcia pokutujących grzeszników lub – w przypadku braku pokuty – odłączenia ich od zboru. Jezus powiedział:

,,A jeśliby zgrzeszył brat twój, idź, upomnij go sam na sam; jeśli cię usłuchał, pozyskałeś brata swego. Jeśliby zaś nie usłuchał, weź z sobą jeszcze jednego lub dwóch, aby na oświadczeniu dwu lub trzech świadków była oparta każda sprawa. A jeśliby ich nie usłuchał, powiedz zborowi; a jeśliby zboru nie usłuchał, niech będzie dla ciebie jak poganin i celnik. Zaprawdę powiadam wam: Cokolwiek byście związali na ziemi, będzie związane i w niebie; i cokolwiek byście rozwiązali na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie” (Mt 18,15-18).

A zatem Jezus Chrystus dał swym uczniom prawo okazywania miłosierdzia i przebaczenia tym, którzy okazują skruchę, ale również dał im władzę usuwania ze wspólnoty zatwardziałych grzeszników. Podobnie stanowisko w tej sprawie zajął ap. Paweł.

,,Napisałem wam, abyście nie przystawali z tym, który się mieni bratem, a jest wszetecznikiem lub chciwcem, lub bałwochwalcą, lub oszczercą, lub pijakiem, lub grabieżcą, żebyście z takim nawet nie jadali. Bo  czy to moja rzecz sądzić tych, którzy są poza zborem? Czy to nie wasza rzecz sądzić raczej tych, którzy są  w zborze? Tych tedy, którzy są poza nami, Bóg sądzić będzie. Usuńcie tego, który jest zły, spośród siebie” (1Kor 5,11-13, por. 2Kor 2,6-10; 2Tes 3,6.14-15).

Na tym właśnie polega owo zatrzymywanie lub odpuszczanie grzechów przez wyznawców Chrystusa. Innymi słowy: jeśli ktoś z członków zboru dopuszcza się pijaństwa lub innych wymienionych grzechów, to zbór powinien go ostrzec zgodnie ze słowami Chrystusa (Mt 18,15-18). Jeśli się opamięta, zbór powinien mu odpuścić; jeśli jednak na przekór będzie trwał w grzechu, to wspólnota ma obowiązek go wykluczyć spośród siebie (por. 1Kor 5,1-6; 1Tm 1,20).      

Jak widzimy, procedura ta nie ma nic wspólnego ze spowiedzią uszną, jak również nie dotyczy wszystkich grzechów z przeszłości danego człowieka, lecz wyłącznie grzechów jawnych. Jak czytamy: ,,Są ludzie, których grzechy są jawne i bywają osądzone wcześniej niż oni sami; ale są też tacy, których grzechy dopiero później się ujawniają” (1Tm 5,24).

Co więcej Biblia mówi na temat odpuszczania grzechów? Przede wszystkim Biblia zachęca nas do wyznawania grzechów samemu Bogu. Tak postępowali wszyscy patriarchowie, prorocy, apostołowie i pierwsi chrześcijanie. Psalmista Dawid wołał:

,,Grzech mój wyznałem Tobie i winy mojej nie ukryłem. Rzekłem: Wyznam występki moje Panu; wtedy Ty odpuściłeś winę grzechu mego” (Ps 32,5, por. Ps 51,1-6.11-16; 103,3).

Podobnie czytamy w Księdze Izajasza: ,,Chodźcie więc, a będziemy się prawować – mówi Pan! Choć wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją; choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna” (1,18).

Również Nowy Testament zawiera podobne przykłady. Wystarczy wspomnieć o celniku, który wołał: ,,Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu” (Łk 18,13) albo też o radzie ap. Piotra:  ,,Proś Pana, czy nie mógłby ci być odpuszczony zamysł serca twego”, jakiej udzielił Szymonowi magowi (Dz 8,22).

Ten ostatni przykład wyraźnie pokazuje, że gdyby apostołowie mieli uprawnienia, jakie duchowni katoliccy przypisują sobie, to apostoł Piotr by z nich skorzystał. On jednak nie zachęcał Szymona czy kogokolwiek innego do spowiedzi usznej, ale wyłącznie do wyznania grzechów Bogu. Nauka apostolska w omawianej kwestii jest jednoznaczna:

,,Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości” (1J 1,9).

Tak więc ,,jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy. On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata” (1J 2,1-2).

Jezus jest też jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi (1Tm 2,5). ,,Dlatego może zbawić na zawsze tych, którzy przez niego przystępują do Boga, bo żyje zawsze, aby się wstawiać za nimi” (Hbr 7,25).

Ale czy w Liście Jakuba nie czytamy, że należy wyznawać grzechy jedni drugim (Jk 5,16)? Czyż Kościół rzymski nie powołuje się również na te słowa, aby uzasadnić spowiedź uszną?

Tak, to prawda, że Kościół próbuje wykorzystywać ten fragment. Jednak twierdzenie, że tekst ten mówi o kapłanach i spowiedzi usznej jest klasycznym przykładem nadużycia Pisma Świętego. Tekst ten po prostu mówi, aby nie tylko wyznawać grzechy jedni drugim, ale również, aby modlić się jedni za drugich. Zarówno wzajemne wyznawanie sobie grzechów, jak i wzajemna wstawiennicza modlitwa postawione są na tej samej płaszczyźnie. Jest to po prostu obowiązkiem wszystkich bez wyjątku wierzących, a nie przywilejem tylko duchownych. Jak powiedział Jezus:

,,Jeślibyś składał dar swój na ołtarzu i tam wspomniałbyś, iż brat twój ma coś przeciwko tobie, zostaw tam dar swój na ołtarzu, odejdź i najpierw pojednaj się z bratem swoim, a potem przyszedłszy, złóż dar swój” (Mt 5,23-24).

Są więc grzechy, które należy wyznać przed tymi, których one dotyczą. Nie ma to jednak nic wspólnego ze spowiedzią uszną. Każdy, również duchowny, może odpuszczać grzechy tylko tym, którzy zawinili przeciwko niemu, i to wyłącznie za siebie. A nie za Boga! Jeśli więc grzeszymy na przykład przeciwko sąsiadowi, to naszym obowiązkiem jest przyznać się do winy, np. przepraszając go, i dążyć do pojednania się z nim. A zatem niedorzecznością jest wyznawanie grzechów księdzu, jeśli go nie dotyczą, przy jednoczesnym zachowaniu obojętności wobec tych, wobec których naprawdę się zawiniło. Tym bardziej że ta prosta, ale jakże ważna zasada występuje nawet w Modlitwie Pańskiej: ,,I odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mt 6,12).

Innymi słowy: wyznawanie i odpuszczanie grzechów jest obowiązkiem nas wszystkich. Dopiero wtedy możemy liczyć na Boże odpuszczenie.

Jezus powiedział: ,,Jeśliby zgrzeszył twój brat, strofuj go, a jeśli się upamięta, odpuść mu. A jeśliby siedemkroć na dzień zgrzeszył przeciwko tobie, i siedemkroć zwrócił się do ciebie, mówiąc:Żałuję tego, odpuść mu” (Łk 17,3-4).

Cokolwiek by powiedzieć o wzajemnym wyznawaniu sobie grzechów, Biblia jednoznacznie zaprzecza spowiedzi usznej. Konfesjonał, spowiedź uszna i kapłani w roli pośredników – pochodzą ze starożytnego Babilonu. To tam zastosowano po raz pierwszy konfesjonał, aby utrzymać pełną kontrolę nad obywatelami. W Kościele rzymskim zaś tzw. sakrament spowiedzi przeszedł długą ewolucję, zanim za pontyfikatu Innocentego III – podczas obrad IV Soboru Laterańskiego w r. 1215 – postanowiono:

,,Każdy wierny bez względu na płeć, skoro doszedł do lat rozeznania, winien się sam dobrze wyspowiadać ze wszystkich grzechów przynajmniej raz na rok przed własnym kapłanem i starać się odprawić wedle możności zadaną pokutę (…) w przeciwnym razie należy za życia odmówić mu wstępu do kościoła, a po śmierci pozbawić go chrześcijańskiego pogrzebu” (kard. P. Gasparri, ,,Katechizm katolicki”, s. 342-343).

Czemu więc ma służyć spowiedź uszna? Głównie uzależnieniu wiernych od posługi Kościoła hierarchicznego. Wiernym bowiem wmawia się, że bez posługi kapłana, spowiedzi i innych sakramentów ich wieczny los jest z góry przesądzony. Przez długie wieki spowiedź uszna wykorzystywana też była do gromadzenia informacji dla politycznych potrzeb Kościoła. Dzięki spowiedzi Kościół katolicki stał się właścicielem najskrytszych tajemnic, zarówno zwyczajnych ludzi, jak i przedstawicieli wielkiego świata polityki. Czy wyznawcy Kościoła katolickiego zdają sobie z tego sprawę, jak ogromne możliwości daje to hierarchom katolickim i jak oni sami zostali wprowadzeni w błąd?

Biblia mówi: ,,Nie pokładajcie ufności w książętach ani w człowieku, który nie może pomóc!” (Ps 146,3). ,,Szukajcie Pana, dopóki można go znaleźć, wzywajcie go, dopóki jest blisko! Niech bezbożny porzuci swoją drogę, a przestępca swoje zamysły i niech się nawróci do Pana, aby się nad nim zlitował, do naszego Boga, gdyż jest hojny w odpuszczaniu!” (Iz 55,6-7).