Zmiany w Dekalogu

Skąd wzięła się w katechizmowej wersji Dekalogu odmienna numeracja przykazań oraz różnice w treści, które zasadniczo odbiegają od treści Dekalogu biblijnego? Czy z biblijnego punktu widzenia różnice te są dopuszczalne?

Mówiąc o Dekalogu, należy już na wstępie wyraźnie podkreślić, że odgrywał on ważną rolę nie tylko w życiu narodu żydowskiego, Jezusa i apostołów, ale także – w mniejszym lub większym stopniu – pełni taką rolę również dziś zarówno w judaizmie, jak i w chrześcijaństwie.

Mimo drobnych różnic występujących w dwóch wersjach Dekalogu (por. Wj 20.1-17; Pwt 5.6-21) Biblia wyraźnie mówi, że „Prawo Jahwe jest doskonałe” (Ps 19.8), „ustanowiony na wieki wieków” (Ps 111.8, por. Ps 119.89). Stąd biblijna przestroga: „Niczego nie dodacie do tego, co ja wam nakazuję, i niczego z tego nie ujmiecie, przestrzegając przykazań Jahwe, waszego Boga” (Pwt 4.2, por. Koh 3.14; Ml 3.6).

Tekst katechizmowy Dekalogu

Niestety – wbrew powyższym stwierdzeniom oraz przestrodze, a nawet twierdzeniu Kościoła  katolickiego, że  Dekalog  „to  dziesięć  najważniejszych  nakazów  moralnego prawa”; że „to najświętszy kodeks, jaki kiedykolwiek oglądała ziemia”; że Dekalog „zawsze jest taki sam, niezmienny, dobroczynny” (Wincenty Zaleski, „Nauka Boża – Dekalog”, 1960, s. 5) – ten sam Kościół dokonał w nim pewnych zmian. Oto co na ten temat czytamy w „Katolickim Katechizmie Ludowym” ks. prof. Franciszka Spirago:

,,Nie naruszając istoty przykazania, poczynił w nich Kościół następujące zmiany formalne. Drugie przykazanie, dotyczące czci obrazów, złączył z pierwszym, natomiast dziesiąte przykazanie Boże rozdzielił na dwa osobne przykazania (…). Nakaz święcenia sabatu przemienia Kościół na nakaz święcenia niedzieli” (t. 2, wyd. III, s. 72).

W rezultacie tych zmian Kościół zupełnie zatem pomija zakaz kultu wizerunków (drugie przykazanie) i dlatego też rozdzielił przykazanie dziesiąte, zakazujące pożądliwości, na dwa odrębne przykazania, aby zachować dekalogową cyfrę dziesięć.

Usunięcie drugiego przykazania Dekalogu doprowadziło także do tego, że zmieniła się kolejność pozostałych przykazań. Na właściwym miejscu pozostało tylko pierwsze przykazanie oraz część przykazania dziesiątego. Tak więc katechizmowy tekst Dekalogu przedstawia się następująco (w nawiasach dla porównania biblijna numeracja).

1. Nie będziesz miał cudzych bogów przede Mną.

2. Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno (wg Biblii jest to trzecie przykazanie).

3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił (czwarte).

4. Czcij ojca swego i matkę swoją (piąte).

5. Nie zabijaj (szóste).

6. Nie cudzołóż (siódme).

7. Nie kradnij (ósme).

8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu (dziewiąte).

9. Nie pożądaj żony bliźniego twego (dziesiąte).

10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest (dziesiąte).

Ta – delikatnie mówiąc – kontrowersyjna wersja Dekalogu „wzorowana jest na schemacie św. Augustyna” (W. Zaleski, s. 13). Kościół rzymskokatolicki bardzo wcześnie dokonał więc tych zmian. Co gorsza – wbrew temu, co głosi – zmiany te nie są wcale takie nieistotne, tym bardziej że na przestrzeni wieków przyczyniły się one do wielu krwawych prześladowań chrześcijan biblijnie wierzących. Ponadto stały się też podłożem dla przykrych następstw zarówno w sferze wiary, jak i moralności. Fakt to tym bardziej przykry, że – jak zapewnia Kościół – „Dyspensa może istnieć od praw ludzkich, ale nie od praw Bożych” (Tamże, s. 25).

Chrystus a niezmienność Dekalogu

O niezmienności Dekalogu świadczą również następujące słowa Jezusa:

,,Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać Prawo albo Proroków (…). Bo zaprawdę powiadam wam: Dopóki nie przeminie niebo i ziemia, ani jedna jota, ani jedna kreska nie przeminie z Prawa, aż wszystko to się stanie. Ktokolwiek by tedy rozwiązał jedno z tych przykazań najmniejszych i nauczałby tak ludzi, najmniejszym będzie nazwany w Królestwie Niebios; a ktokolwiek by czynił i nauczał, ten będzie nazwany wielkim w Królestwie Niebios. Albowiem powiadam wam: Jeśli sprawiedliwość wasza nie będzie obfitsza niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do Królestwa Niebios” (Mt 5.17-20).

Na innym miejscu czytamy, że Jezus zganił nauczycieli, którzy przedkładali naukę starszych nad przykazania Boże. Powiedział: „Daremnie mi cześć oddają, głosząc nauki, które są nakazami ludzkimi. Przykazania Boże zaniedbujecie, a ludzkiej nauki się trzymacie (…). Chytrze uchylacie przykazanie Boże, aby naukę swoją zachować (…). Tak unieważniacie słowo Boże przez swoją naukę, którą przekazujecie dalej” (Mk 7.7-9,13).

Jak widać, z Ewangelii niezbicie wynika, że Jezus nie tylko nie zniósł ani jednego przykazania Dekalogu, ale także z dezaprobatą odniósł się do tych, którzy ośmielili się to uczynić. Czy Ten, o którym czytamy: „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki” (Hbr 13.8), który sam przestrzegał przykazań Dekalogu, pozwoliłby dziś uchylić lub unieważnić którekolwiek z jego przykazań? Odpowiedź jest aż nadto oczywista. Powiedział przecież: „Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą” (Mt 24.35). Zatem jakiekolwiek zmiany w Dekalogu są absolutnie niedopuszczalne.

Takie stanowisko zajmowali również apostołowie. Na przykład apostoł Paweł – mimo pewnych zawiłości w jego wywodach na temat Prawa – stwierdził wyraźnie i jednoznacznie zarazem, że „Prawo jest święte i przykazanie jest święte i sprawiedliwe, i dobre” (Rz 7.12). Chociaż tak bardzo podkreślał on ideę usprawiedliwienia z wiary, to jednak nigdy nie kwestionował ważności Prawa. Świadczy o tym także następujący tekst:

„Czy więc Prawo unieważniamy przez wiarę? Wręcz przeciwnie, Prawo utwierdzamy” (Rz 3.31). Nieco zaś dalej dodał: „Przecież nie poznałbym grzechu, gdyby nie Prawo; wszak i pożądliwości nie wiedziałbym, gdyby Prawo nie mówiło: Nie pożądaj!” (Rz 7.7).

Jeszcze dobitniej o niezmienności i konieczności przestrzegania przykazań Bożych napisał w swoim liście Jakub:

„Ktokolwiek zachowa całe Prawo, a uchybi w jednym, stanie się winnym wszystkiego. Bo Ten, który powiedział: Nie cudzołóż, powiedział też: Nie zabijaj; jeśli więc nie cudzołożysz, ale zabijasz, jesteś przestępcą Prawa” (Jk 2.10-11).

Jak widać, przestępstwo jednego przykazania jest naruszeniem wszystkich pozostałych. Stanowisko to podziela także… Kościół rzymskokatolicki oraz większość innych Kościołów.

Grzechy przeciwko kultowi Boga

Niestety – wbrew temu, co czytamy w najnowszym Katechizmie Kościoła katolickiego, że przykazania Dekalogu „są ze swojej natury niezmienne i obowiązują zawsze i wszędzie” (p. 2072) – Kościół nagminnie przestępuje przynajmniej pierwsze przykazania Dekalogu, które odnoszą się do Boga.

Pierwsze przykazanie głosi przecież: „Nie będziesz miał innych bogów obok mnie” (Wj 20.3), natomiast Kościół rzymski – po długich sporach i krwawych starciach – ustanowił kult tzw. Trójcy Świętej, który formalnie został sformułowany jako dogmat dopiero w czwartym wieku po Chrystusie na soborach w Nicei (325 r.) i w Konstantynopolu (381 r.). Kościół wprowadził więc kult sprzeczny z następującym wyznaniem wiary: „Pierwsze przykazanie jest to: Słuchaj, Izraelu! Jahwe jest Bogiem naszym, Jahwe jedynie” (Mk 12.29-30); sprzeczny także z wiarą Jezusa, z wiarą w jedynego prawdziwego Boga (por. J 17.3; 20.17; Mt 4.10).

Drugie przykazanie – zakazujące czynienia jakichkolwiek wizerunków dla potrzeb kultowych (Wj 20.4-6), a więc fałszywych form kultu – Kościół całkowicie pomija. Twierdzi bowiem, że „Syn Boży, przyjmując ciało, zapoczątkował nową ekonomię obrazów” (KKK, p. 2131); że „kult obrazów nie jest sprzeczny z pierwszym przykazaniem, które odrzuca bałwochwalstwo” (p. 2132); że „kto czci obraz, ten czci osobę, którą obraz przedstawia” (p. 2132). Co sądzić o takiej argumentacji?

Cóż, Kościół sam udzielił sobie dyspensy od praw Bożych. Na początku bowiem tak nie było, jak podaje katechizm – jeszcze w 300 r. po Chrystusie na synodzie w Elwirze (Grenada), w obronie przed pogańskimi wpływami, biskupi zakazali posiadania obrazów w kościołach (zob. J. Umiński, „Historia Kościoła, t. I, s. 70,244). ,,Przez pierwsze wieki – pisze francuski jezuita François Bécheeau – nie mogło być mowy o przedstawianiu, unaocznianiu Trójcy Świętej, Dziewicy Marii czy świętych” (,,Historia soborów”, s. 85-86). Dopiero w późniejszych wiekach kult ten zaczął się upowszechniać, oczywiście nie bez sprzeciwu, walk i przelewu krwi, aż w roku 787 Irena, małżonka nowego cesarza Leona IV zwołała sobór w Nicei, który go usankcjonował. Po drugie – twierdzenie, że to Chrystus zapoczątkował nową ekonomię obrazów sprzeczne jest m.in. z wyżej przytoczonymi słowami Chrystusa, a także z wszystkim, co na ten temat mówi Biblia. Po trzecie – twierdzenie, że kto czci obraz, ten czci osobę, którą on przedstawia, przejęte zostało z tradycji pogańskiej i nie ma nic wspólnego z pierwotnym chrześcijaństwem. Pierwsi chrześcijanie nie sporządzali bowiem żadnych wizerunków Chrystusa, a już tym bardziej Marii lub innych postaci. Nie przykładali też wagi do zewnętrznego wyglądu Zbawiciela, czemu dał wyraz apostoł Paweł, który napisał: ,,jeśli znaliśmy Chrystusa według ciała, to teraz już nie znamy” (2 Kor 5.16), ,,gdyż w wierze, a nie w oglądaniu pielgrzymujemy” (2 Kor 5.7). Również rzekome złączenie drugiego przykazania z pierwszym oraz twierdzenie, że istota przykazania drugiego nie została naruszona, nie jest prawdą. Pierwsze przykazanie zabrania bowiem posiadania fałszywych bogów (idolów), drugie natomiast zabrania tworzenia i oddawania czci ich wizerunkom. Występuje więc przeciwko szeroko rozumianej ikonolatrii, czyli wszelkiej prymitywnej i bałwochwalczej obrzędowości, która otwiera drzwi siłom demonicznym. Apostoł Paweł ujął to tak: „Cóż tedy chcę powiedzieć? Czy to, że (…) bożek jest czymś więcej niż bałwanem? Nie, chcę powiedzieć, że to, co składają w ofierze, ofiarują demonom, a nie Bogu; ja zaś nie chcę, abyście mieli społeczność z demonami” (1 Kor 10.4,19-20).

Cokolwiek by zatem powiedzieć o stanowisku Kościoła, Bóg nie potrzebuje pośrednictwa obrazów, figur, krzyży, przydrożnych kapliczek, pomników Jana Pawła II, czy też świątyń, tym bardziej maryjnych. Co więcej, wręcz zakazuje kultu podobnych „świętości”, ponieważ taki kult Go obraża (bałwochwalstwo nazwane jest duchowym cudzołóstwem), a także poniża godność człowieka, który „uczynił sobie bałwany na własną zgubę” (Oz 8.4).

Bolesław Parma