Co po śmierci? Nauka o nieśmiertelnej duszy a Biblia

Oprócz przypowieści o bogaczu i Łazarzu, zwolennicy nauki o nieśmiertelności duszy znajdują w Biblii również inne teksty i stwierdzenia, które rzekomo mówią o pośmiertnym życiu człowieka. Rozważmy je zatem, przynajmniej te, które najczęściej są przytaczane.

 

Na pierwsze miejsce zazwyczaj wysuwa się słowa Chrystusa skierowane do złoczyńcy: „Zaprawdę powiadam ci dziś, będziesz ze mną w raju” (Łk 23.43).

Twierdzi się, że zarówno Jezus, jak i skruszony złoczyńca, z chwilą śmierci znaleźli się w raju, czyli w Pawłowym „trzecim niebie” (2 Kor 12.2) – miejscu przebywania Boga.

Jak zatem rozumieć słowa Chrystusa? Czy Jezus i złoczyńca rzeczywiście natychmiast znaleźli się w raju?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, należałoby przede wszystkim zwrócić uwagę na cały szereg innych stwierdzeń Chrystusa mówiących o losie umarłych, albo przynajmniej na słowa, które w trzy dni po swojej śmierci skierował do Marii Magdaleny: „Nie dotykaj mnie [nie zatrzymuj], bo jeszcze nie wstąpiłem do Ojca…” (J 20.17).

Już na pierwszy rzut oka wyraźnie widać, że powyższa słowa zaprzeczają temu, aby Jezus tuż po śmierci znalazł się w miejscu przebywania Boga. Tym bardziej że według Pism był przecież martwy aż do chwili zmartwychwstania (por. Dz 2.24; Rz 8.11; 1 Tes 4.14; Ap 1.18). Te same Pisma mówią też, że zbawieni nie otrzymują nieśmiertelności wcześniej, w godzinie śmierci, otrzymają ją bowiem dopiero z chwilą powtórnego przyjścia Chrystusa i zmartwychwstania. Poza tym o tym, że sprawiedliwi z chwilą śmierci nie przebywają z Chrystusem, świadczą również następujące słowa: „W domu Ojca mego wiele jest mieszkań (…). Idę przygotować wam miejsce. A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli (J 14.2-3).

Zauważmy, że słowa te skierowane zostały do apostołów, a skoro nawet oni po śmierci nie znajdują się tam, gdzie Jezus, to cóż dopiero złoczyńca.

Autor Listu do Hebrajczyków napisał wprost, że „wszyscy, choć dla swej wiary zdobyli chlubne świadectwo, nie otrzymali tego, co głosiły obietnica, ponieważ Bóg przewidział ze względu na nas coś lepszego, mianowicie, aby oni nie osiągnęli celu bez nas” (11.39-40).

Innymi słowy: Jezus nie mógł złożyć deklaracji bez pokrycia, nie obiecywał więc czegoś, co nie było zgodne z „wolą Ojca” (J 6.39-40), czyli z kolejnością wydarzeń eschatologicznych.

Jak wobec tego rozumieć obietnicę daną skruszonemu złoczyńcy? Kluczem do zrozumienia słów Chrystusa jest fakt, że w starożytnych rękopisach nie stosowano żadnych znaków interpunkcyjnych, które pozwalałyby podzielić zdanie na dwie części. Znaki te wprowadzono dopiero później, kiedy już chrześcijaństwo zostało zdominowane przez pogańską koncepcję duszy nieśmiertelnej; pogańską, ponieważ Biblia nic nie mówi o przeżywaniu niematerialnej duszy, co przyznają nawet katoliccy teologowie. W „Encyklopedii Katolickiej” czytamy: „Biblia hebrajska nie przypisuje duszy ludzkiej samodzielnej egzystencji poza ciałem, czy bez ciała, żaden tekst nie przedstawia też wyraźnie duszy ludzkiej (nefesz) jako istniejącej przed narodzeniem ani po jego śmierci. Dopiero po zetknięciu z grecką kulturą dusza ludzka przedstawiona jest coraz wyraźniej jako czynnik nieśmiertelny…” (t. IV, KUL, Lublin 1983 r., s. 381).

Krótko mówiąc, pierwsi chrześcijanie nie wierzyli w życie duszy po śmierci, ale w zmartwychwstanie. Oto co na ten temat pisał św. Paweł: „Bo jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie został wzbudzony; a jeśli Chrystus nie został wzbudzony, tedy i kazanie nasze jest daremne, daremna też wasza wiara (…). Zatem i ci, którzy zasnęli w Chrystusie, poginęli” (15.13-14,18, por. 1 Tes 4.13-18).

Zauważmy też, że kiedy Paweł przemawiał na Areopagu w Atenach, nie mówił o nieśmiertelności duszy, w co wierzyli Grecy, ale o zmartwychwstaniu (Dz 17.31-32).

Wracając do tekstu wyjściowego, Jezus nie obiecał więc skruszonemu złoczyńcy natychmiastowego wejścia do raju. Obietnica taka byłaby bowiem sprzeczna z innymi jego wypowiedziami, również ze słowami św. Pawła, że chociaż „w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni” (1 Kor 15.22), to jednak nie od razu. Kiedy zatem? „Każdy w swoim porządku: jako pierwszy Chrystus, potem ci, którzy są Chrystusowi w czasie jego przyjścia” (1 Kor 15.23, por. 1 Tes 4.16).

Jak zatem powinien być oddany tekst z Ewangelii Łukasza (23.43)? Jeśli w zdaniu tym rzeczywiście zostało użyte słowo „dziś” (por. Łk 19.9), czego nie wiemy na pewno, bo nie dysponujemy oryginałem którejkolwiek Ewangelii, to w wersecie tym równie dobrze można postawić przecinek nie tylko przed (tak czyni większość tłumaczy), ale także po słowie „dziś”. Wtedy tekst brzmiałby: „Zaprawdę powiadam ci dziś, będziesz ze mną w raju”, a jego sens byłby zgodny z całokształtem nauki Chrystusa na temat zmartwychwstania (por. J 6.39-40).

Idźmy jednak dalej, bo nie tylko ten tekst budzi kontrowersje. Sporo nieporozumień wywołują bowiem również następujące słowa Chrystusa: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą” (Mt 10.28). Dla wielu wierzących są one dowodem nieśmiertelności duszy. Ale czy słusznie?

W odpowiedzi przytaczam komentarz znanego teologa rzymskokatolickiego, ks. Czesława Jakubca: „Innego rodzaju rozróżnienie, a nawet przeciwstawienie duszy i ciała zdaje się wynikać z następujących słów Jezusa: »Nie lękajcie się tych, co zabijają ciało, ale duszy nie są w stanie zabić; raczej bójcie się Tego, który może i ciało i duszę unicestwić w gehennie« (Mt 10.28). Mielibyśmy tu wyraźne znaczenie słowa »dusza«, w przeciwieństwie do ciała, gdyby nie końcowa wzmianka o unicestwieniu nie tylko ciała, ale i duszy w miejscu kary po śmierci. Właśnie ze względu na tę wzmiankę można wnioskować, że wyraz »dusza« jest tu synonimem życia…” („Stare i Nowe Przymierze”, Warszawa 1961, s. 199). Innymi słowy: tekst ten nie mówi o nieśmiertelności duszy, ale o życiu wiecznym, które również można utracić, chociażby z powodu zaparcia się Chrystusa (por. Mt 10.33,38-39).

Zwolennicy duszy nieśmiertelnej powołują się jednak również na dwa teksty z listów św. Pawła: Drugiego Listu do Koryntian i  Listu do Filipian, w których apostoł Paweł zdaje się przyjmować jakieś istnienie poza ciałem w czasie pomiędzy śmiercią a zmartwychwstaniem. Czytamy tam: „Jesteśmy pełni ufności i wolelibyśmy raczej wyjść z ciała i zamieszkać u Pana” (2 Kor 5.8) oraz: „…pragnę rozstać się z życiem i być z Chrystusem, bo to daleko lepiej; lecz z drugiej strony pozostać w ciele, to ze względu na was rzecz potrzebniejsza” (1.23-24). Czy słowa te oznaczają jednak, że istnieje jakiś stan przejściowy, w którym zbawieni natychmiast po śmierci przebywają z Chrystusem?

Szczerze powiem, chociaż chciałbym, aby tak było, i rozumiem tęsknotę wierzących za ich bliskimi zmarłymi i społecznością z Chrystusem, to jednak nie sposób pominąć tego, co już zostało powiedziane. Poza tym św. Paweł sam by sobie zaprzeczał, ponieważ pisał, że jeśli nie byłoby zmartwychwstania, to „daremna jest wiara wasza”, bo „ci, którzy zasnęli w Chrystusie, poginęli” (1 Kor 15.17-18). Co więcej, dlaczego ten sam Paweł, gdy nadszedł jego „czas rozstania z życiem” (2 Tm 4.6) pisał, że „oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu da Pan, sędzia sprawiedliwy, a nie tylko mnie, lecz i wszystkim, którzy umiłowali przyjście jego (2 Tm 4.8)? O czym zatem pisał Paweł w tekstach budzących tyle kontrowersji?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy przede wszystkim zwrócić uwagę na kontekst cytowanych słów. Czytając bowiem szerszy kontekst przytoczonego tekstu z Drugiego Listu do Koryntian, czyli wersety od 1 do 7, łatwo zauważyć, iż owo „wyjście z ciała i zamieszkanie u Pana” (w. 8), nierozerwalnie wiąże się z „przyobleczeniem się w domostwo… z nieba” (w.2). A to – jak pisał Paweł – stanie się przecież dopiero w czasie powtórnego przyjścia Chrystusa (1 Kor 15.23), gdy „to, co skażone, przyoblecze się w to, co nieskażone, a to, co śmiertelne, przyoblecze się w nieśmiertelność” (1 Kor 15.53, por. 1 Tes 4.13-17; Flp 3.20-21).

I podobnie należy rozumieć również słowa z Listu do Filipian (1.23-24). Poza tym Paweł uważał, że wierzących nic nie jest w stanie „odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie”, nawet śmierć (Rz 8.38-39), ponieważ „nikt z nas dla siebie nie żyje i nikt dla siebie nie umiera; bo jeśli żyjemy, dla Pana żyjemy; jeśli umieramy, dla Pana umieramy; przeto czy żyjemy, czy umieramy, Pańscy jesteśmy” (Rz 14.7-8), a „życie nasze jest ukryte wraz z Chrystusem w Bogu” (Kol 3.3). Z tego też powodu mógł powiedzieć, że śmierć jest dla niego „zyskiem” (Flp 1.21). Ufał bowiem, że nic nie odłączy go od Tego, „komu zawierzył” (2 Tm 1.12).

Poza tym, skoro śmierć jest stanem nieświadomości, czas dla zmarłych przestaje istnieć – znajdują się bowiem poza czasem. Stąd też i ich śmierć i zmartwychwstanie w pewnym sensie dokonuje się jakby w jednym dniu, choć w rzeczywistości wydarzenia te dzieli określony przedział czasu.

Ponadto warto również przypomnieć, że Paweł wierzył (inni chrześcijanie także) w rychłe nadejście Chrystusa. W Liście do Filipian napisał: Pan jest blisko (4.5). W Pierwszym Liście do Tesaloniczan stwierdził natomiast: „…my, którzy pozostaniemy przy życiu aż do przyjścia Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy zasnęli. Gdyż sam Pan na dany rozkaz , na odgłos trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie, potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach, w powietrze, na spotkanie Pana,; i tak zawsze będziemy z Panem” (1 Tes 4.15-17, por. Rz 13.11-12; 1 Kor 7.2,31).

Jak zatem widać, Paweł wyraźnie mówił o zmartwychwstaniu, nie mówił jednak o życiu pośmiertnym człowieka (duszy nieśmiertelnej), bo nieśmiertelnym jest tylko Bóg (1 Tm 1.17; 6.16). Nie mówił też o stanie przejściowym, podczas którego zbawieni już przebywają z Chrystusem, bo – jak pisał – ci zbawieni, „którzy zasnęli”, w rzeczywistości „spotkają się z Panem” dopiero podczas paruzji Chrystusa, a więc w tym samym czasie, co ci, którzy „pozostali przy życiu”. Nie wcześniej.